środa, 17 września 2014

Nie zostawajcie sami z rodzeństwem późną porą.


 Pewnego wieczora nastolatka opiekowała się dziećmi. Gdy dzieci poszły na górę do swoich łóżek, ona została na dole i odrabiała lekcje. Nagle zadzwonił do niej telefon, słychać... cisze, a potem śmiejący się dziwny głos i ciężki oddech. Traktowała to jako żart i odrzucała połączenia, gdy po raz któryś chciała się rozłączyć, ten głos poprosił ją, aby sprawdziła dzieci. Gdy spytała kto mówi, on odłożył słuchawkę. Zignorowała to i nie poszła sprawdzić dzieci. Nieznajomym dzwonił kilka razy i stawał się coraz bardziej agresywny...
W końcu dziewczyna nie wytrzymuje tych telefonów i dzwoni na policję, na to oni mówią, żeby zaczekać, aż zadzwoni kolejny raz, wtedy oni go namierzą. Gdy zadzwonił ponownie, ona stara się z nim rozmawiać jak najdłużej. Potem oddzwania policja i mówi, że to ktoś rozmawia z drugiego telefonu w domu. Zatem pobiegła w stronę drzwi i zobaczyła mężczyznę z zakrwawionym toporem, który próbował ją nim trafić... uniknęła tego ciosu... Nagle weszła policja i aresztowała tego mężczyznę.... Czy dzieci przeżyły, łatwo można się domyśleć.

                                                                            źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz